O mnie

DSCF2927Nazywam się Aldona, sakramentalne tak wypowiedziałam w 1989 roku i od tej pory jestem w szczęśliwym związku małżeńskim, z moim mężem Piotrem. Mam dwóch dorosłych już dzisiaj synów, starszy w 2015 roku ożenił się, więc zostałam teściową, a młodszy syn ukończył w tym roku studia i rozpoczął pracę. Jako mama można powiedzieć, że wykonałam swoje zadanie, więc mogę teraz spełniać się w kolejnych wyzwaniach i realizować swoje marzenia, w czym dzielnie pomaga mi mąż. Mieszkamy w małej, urokliwej wsi tuż pod miastem, z którego wyprowadziliśmy się, aby żyć w miejscu pełnym ciszy i spokoju, aby po pracy można było odpocząć i zrelaksować się, a to miejsce zapewnia nam takie warunki w stu procentach.

Pochodzę z tradycyjnego polskiego domu, w którym tato troszczył się o to, aby zabezpieczyć wszystkie nasze potrzeby min. finansowe, ale w naszym domu o finansach się nie rozmawiało. Mój tato wyznawał zasadę, że „DŻENTELMENI O PIENIĄDZACH NIE ROZMAWIAJĄ”, więc ciężko pracował, abyśmy żyli dostatnio. Z kolei moja mama wyznawała zasadę, że „PIENIĄDZE TO RZECZ NABYTA, RAZ SĄ RAZ ICH NIE MA ‘’, więc trzeba sobie radzić w życiu.

Jak sięgam pamięcią do dzieciństwa i do lat późniejszych, to rzeczywiście nie rozmawialiśmy o pieniądzach, ale też niczego mi nigdy nie brakowało, zawsze miałam zaspokojone wszystkie moje potrzeby jak i pragnienia oraz zachcianki. Pamiętam, że mój tato zawsze miał zaoszczędzone pieniądze i gdy wypadała jakaś niespodziewana sytuacja to nie było problemu, bo kasa była. Mam tu na myśli np. zakup nowej pralki, czy wizyta prywatna u lekarza. W jaki sposób tato to robił nie wiem, jak potrafił zaoszczędzić nie wiem i już się nie dowiem, bo taty nie ma już wśród nas. Wzrastałam w domu, w którym czułam się bezpiecznie pod każdym względem, wiodło mi się naprawdę dobrze.

W swoim dorosłym życiu chciałam, aby sprawy finansowe były poukładane, abyśmy o nich rozmawiali, ale musiało upłynąć trochę czasu, abyśmy dojrzeli do tego razem z mężem. Tym bardziej, że pochodzimy z dwóch różnych środowisk i zwyczajów życiowych, a co dopiero finansowych. Ani ja, ani mój mąż nie mieliśmy podstaw finansowych wyniesionych z domów rodzinnych, w szkołach też nie zdobyliśmy tej wiedzy, a obserwując rodzinę czy znajomych trudno było czerpać dobre wzory. Dlatego szukaliśmy wiedzy, aby uniknąć typowych błędów finansowych i życia jak większość ludzi, którzy:

„ KUPUJĄ RZECZY, KTÓRYCH TAK NAPRAWDĘ NIE POTRZEBUJĄ, ZA PIENIĄDZE, KTÓRYCH NIE MAJĄ PO TO, ABY PRZYPODOBAĆ SIĘ LUDZIOM, KTÓRYCH TAK NAPRAWDĘ NIE LUBIĄ’’

Kiedy w 2010 roku straciłam pracę było mi bardzo trudno ponieważ praca, którą wykonywałam od ponad 20 lat była dla mnie bardzo ważna i bardzo ją lubiłam, spełniałam się w tym co robiłam z wykształcenia jestem farmaceutą. Musiało minąć sporo czasu zanim zrozumiałam, że w życiu potrzebne są zmiany, i że ja mogę spełniać się w czymś innym niż praca w aptece. I jak to mówią nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, tak więc i zwolnienie z pracy może przynieść korzyści. Rozpoczęłam dokształcanie się w różnych ,interesujących mnie dziedzinach, na które do tej pory nie miałam po prostu czasu zrobiłam np. kurs florystyczny. Razem z mężem podjęliśmy również dokształcanie w kierunku rozwoju osobistego oraz edukacji finansowej, zdobywając uprawnienia, aby móc prowadzić zajęcia z innymi osobami w dziedzinie szeroko pojętych finansów. Dzięki temu na dzień dzisiejszy prowadzimy kursy finansowe, warsztaty i konferencje związane z tematem finansów.